Czy znasz swoje prawa w przypadku opóźnienia lub odwołania lotu? Czy linie lotnicze udzielają właściwych informacji? I wreszcie, czy warto odwoływać się od decyzji odmownych linii lotniczych? Prawnik Owe Halvorsen sam spotkał się z taką sytuacją, zaskarżył Norwegian i otrzymał odszkodowanie. W tym wpisie na blogu dzieli się swoimi doświadczeniami.
Zeszłego lata całą rodziną wybraliśmy się do Portugalii. Lecieliśmy samolotem linii Norwegian DY1208 24 czerwca 2017 roku. Gdy wszyscy siedzieli już w samolocie, ogłoszono, że będzie opóźnienie. Następnie pojawiły się nowe informacje, że wystąpił błąd systemu i że muszą sprowadzić inżyniera na pokład, aby naprawić błąd. Minął czas i inżynier przybył. Po pewnym czasie ogłoszono, że potrzebny będzie dodatkowy czas, ponieważ wszystkie systemy muszą zostać ponownie zainstalowane.
Po nieco ponad dwóch godzinach zostaliśmy poinformowani, że musimy zmienić samolot. Czas został prawdopodobnie wybrany tak, aby opóźnienie nie przekroczyło trzech godzin.
Po szybkiej przesiadce znaleźliśmy się na pokładzie nowego samolotu. Ten jednak musiał poczekać na start, więc minęło więcej czasu. Zdawaliśmy sobie sprawę z zasady, że opóźnienia przekraczające trzy godziny, gdy wynikają z winy firmy, uprawniają nas do odszkodowania. Zaczęliśmy więc obserwować zegar. Kiedy samolot w końcu wystartował, myśleliśmy, że zdążymy. Jednak lot na południe odbywał się pod wiatr, więc kiedy wylądowaliśmy, mieliśmy 3 godziny i 16 minut opóźnienia.
Ponieważ w samolocie wystąpiła usterka techniczna, uważaliśmy, że była to wina linii lotniczej, a zatem mieliśmy prawo do standardowego odszkodowania. Wynika to z rozporządzenia UE nr 261/2004. Artykuł 14 tego samego rozporządzenia stanowi, że linie lotnicze są zobowiązane do informowania pasażerów o ich prawach w takich przypadkach. Tak się jednak nie stało. Złożyliśmy zatem wniosek do Norwegian o standardowe odszkodowanie w wysokości 400 EUR na osobę dla naszej ośmioosobowej grupy. Po pewnym czasie otrzymaliśmy odmowę, uzasadnioną tym, że opóźnienie nie było objęte przepisami. Zdecydowanie się z tym nie zgodziliśmy i po rozmowie telefonicznej z profesorem Mortenem Kjellandem, który napisał własny podręcznik: «Prawa pasażerów linii lotniczych w przypadku opóźnienia i odwołania lotu», otrzymaliśmy pełne poparcie dla naszego poglądu. W związku z tym złożyliśmy skargę do Transportowej Komisji Odwoławczej.
W zeszłym tygodniu, prawie rok po odrzuceniu naszej skargi, otrzymaliśmy list od Norwegian z informacją, że przeprowadzili teraz ogólną ocenę i stwierdzili, że mimo wszystko jesteśmy uprawnieni do odszkodowania. Otrzymamy zatem 3200 euro lub około 31 000 koron norweskich!
Dla mnie sprawa wydawała się tak oczywista, że naturalne jest przekonanie, że Norwegian miał jasną strategię. Nie udzielać informacji o prawach pasażerów, do czego byli zobowiązani, a następnie odrzucać każde roszczenie. Jeśli kilka z nich jeszcze się trzyma, poddać się przed rozprawą w trybunale. To ostatnie, aby uniknąć tworzenia precedensu. Nie sądzę, by wielu ze 180 pasażerów lotu DY1208 z 24 czerwca 2017 r. otrzymało odszkodowanie, do którego byli uprawnieni!